londyn, podróże

PIERWSZY MIESIĄC W ANGLII

Na wstępie wypadałoby się przedstawić, ponieważ musicie wiedzieć, że tym razem, po raz pierwszy autorką tekstu nie będzie Joanna, założycielka i guru tego bloga, tylko ja, jej towarzyszka podróży-Karolina. Od miesiąca dzielimy jedno łóżko w pokoiku w przyjemnej dzielnicy Streatham Common w Londynie. Razem udało nam się przeżyć pierwsze, nie należące do najlżejszych tygodni w tym cudnym mieście. Wzbogacone o parę nowych doświadczeń postanowiłyśmy, że warto byłoby się nimi z Wami podzielić i dać wskazówki jak zacząć tutaj życie, jakie są koszty i o czym trzeba pamiętać.

Zazwyczaj największym problemem są pieniądze, których trochę trzeba tutaj mieć żeby przeżyć pierwszy miesiąc. Przy odrobinie szczęścia można znaleźć pracę gdzie wypłacane są tygodniówki, ale nie zawsze jest to możliwe, więc warto się na to przygotować. Największe koszty wiążą się z mieszkaniem i przejazdami. Najlepiej jest wyjechać z jakąś pokrewną duszą, z którą można dzielić troski dnia codziennego, jak i koszty związane z wynajmem pokoju. Zazwyczaj jest to około 120-160 f/tydz. za pokój dwuosobowy, w przypadku jedynki jest to dużo mniej opłacalne bo około 80-100f/tydz. w zależności od strefy w jakiej mieszkamy. Londyn podzielony jest na strefy czyli odległości od centrum miasta gdzie centrum to strefa 1. Bardzo powszechną sprawą jest depozyt, który życzą sobie właściciele mieszkań, oznacza to że w chwili wprowadzenia się musimy zapłacić za tydzień+ depozyt czyli równowartość dwóch tygodni czynszu. W ten sposób właściciele zabezpieczają przed wyprowadzką lokatorów z dnia na dzień. Depozyt może zostać zwrócony w przypadku kiedy dwa tygodnie wcześniej poinformujemy o planowanej zmianie lokum. Odniosłam wrażenie, że znalezienie pokoju nie jest tu trudne, nam udało się to w parę godzin od przyjazdu. Nie było wyjścia miałyśmy do wyboru spanie na dworcu lub znalezienie czegoś już.
Kolejną rzeczą są przejazdy, naszym „talizmanem” po przyjeździe do Londynu staje się OYSTER CARD, dzięki, której możemy się przemieszczać metrem, pociągami i autobusami. Po raz kolejny koszt zależy od stref, w których musimy się poruszać w codziennej drodze do pracy, jest to około 20-40f tygodniowo.  Jest to temat, na który zdecydowałyśmy się przeznaczyć osobny post więc o tym później.
Żeby szybko załatwić mieszkanie i pracę potrzebny jest nam oczywiście telefon, więc zabieramy z domu taki, który nie posiada sim locka i kupujemy starter. Ja polecam sieć  EE, za 15f dużo internetu, 300 minut i never ending smsy. Dzięki nawigacji wiele razy trafiłam na miejsce bez większych problemów, więc internet jest strasznie ważny, gdy szuka się pracy oraz mieszkania.
Kiedy mamy już gdzie spać, jak najszybciej trzeba zabrać się za załatwianie National Insurance Number, bez tego nie podejmiemy legalnej pracy w UK. Trzeba wyszukać w sieci numer do Job Centre, gdzie podajemy swoje dane, adres zamieszkania w UK, a w zamian dostajemy termin spotkania, za około dwa tygodnie. Ja osobiście bardzo obawiałam się tego spotkania, ale to nie było nic strasznego, bardzo miła angielka zadała kilka pytań i było po sprawie, a dodam, że mój angielski nie jest w najlepszej formie. Trzeba tylko pamiętać, aby zabrać ze sobą dowód osobisty lub paszport. Na ostateczny NIN czekamy około miesiąca. Większość pracodawców nie ma problemu jeśli powiemy, że jesteśmy w trakcie załatwiania tego magicznego numeru i daje nam pracę cierpliwie czekając.
Jeśli chodzi o konto bankowe, gdzie będziemy gromadzić te nasze „grube miliony” to polecam Lloyds Bank. Konto można założyć przez internet, a potem tylko stawić się w banku z dowodem tożsamości. Takie Classic Account jest zupełnie za darmo i nie trzeba się niczym przejmować.
Przejdźmy do sprawy najbardziej podstawowej i najbliższej naszemu sercu jaką jest jedzenie. W Anglii to tak naprawdę sprawy groszowe jeśli zarabia się w funtach. My dwie dziewczyny jesteśmy w stanie jeść za 20f/tydz. smacznie i zdrowo, tak jak lubimy ! Noo dobra przyznam się do tych ciasteczek z Lidla, od których już się trochę uzależniłyśmy, ale są takie cudowne !!!
Podsumowując tą moją gadaninę stworzyłam szacunkowy kosztorys utrzymania na pierwszy miesiąc w Londynie dla jednej osoby:
Mieszkanie– 400 f/mies.+200f depozytu
Transport– 20fx4 tyg.= 80 f
Telefon-15 f
Jedzenie -za 50f na miesiąc każdy, nawet największy żarłok się  naje
Razem: 745 f
Ta kwota może przerażać, ale w Anglii bardzo często spotykamy się z  tygodniówkami, a wtedy nie potrzebujemy aż  tyle.
Jeśli chcecie, przenieść się tu na stałe lub przeżyć wakacyjną przygodę i pożyć chwilę w innej części świata to nic prostszego. Stop dreaming, start doing !!

Pozdrawiam, Karolina

Advertisements

32 thoughts on “PIERWSZY MIESIĄC W ANGLII”

  1. byłam., spędziłam tam kilka tygodni i chociaz wracać już chciałam to teraz tęsknię.. pojechałabym raz jeszcze.. tam jakoś lżej się żyło, ale i czas szybciej płynął

    Like

  2. Co do jedzenia w UK, to najbardziej brakowało mi wysoko błonnikowych produktów. I gdybym jeszcze raz miała pojechać, to wzięłabym jakieś otręby i na każdą kanapką zrobioną przez siebie sypałabym je.

    A zdjęcia niesamowite i oddają urok Londynu!

    Like

  3. Faktycznie spora suma wychodzi na start… ale pewnie jak się zacznie już tam mieszkać to nie jest to aż tak przerażające 🙂 Kiedyś marzyłam o wyemigrowaniu do Londynu, ale dziś jednak nie zdecydowałabym się na ten krok… No chyba, że bym musiała 🙂
    Bardzo fajny post!

    Like

  4. Londyn mi się nie marzy, ale inne angielskie miasta i owszem. Bardzo przydatny post, bo dużo osób wyjeżdża do Anglii w poszukiwaniu pracy, a często nie wiedzą, od czego zacząć 🙂

    Like

  5. Londyn to moje oczko w głowie. ulubione miasto, ze wszystkich, w których byłam. przyznaję się bez bicia, że ogromnie zazdroszczę ci możliwości mieszkania tam – jednak wiem, że mieszkanie a spędzanie tam wakacji to ogromna różnica. pewnie gdybym tam zamieszkała zobaczyłabym wiele wad tego idealnego dla mnie miasta
    trzymaj się cieplutko!

    ciemoszewska.blogspot.com

    Like

  6. Piękne zdjęcia ! Ja byłam w Londynie jakieś 14 lat temu na dwa tygodnie – pamiętam, że miasto, jego klimat bardzo przypadło mi do gustu :} Chciałabym tam jeszcze wrócić.

    Like

  7. Wow, nigdy nikt w takim skrócie, tak konkretnie i zrozumiale nie wytłumaczył mi jak to jest naprawdę przenieść się do Londynu. Teraz mam pełen obraz i widzę z czym to się je.
    Super przydatny post ! 🙂
    Zostaję na dłużej 🙂

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s